Wiem, wiem..dawno po Wielkanocy, ale jako początkująca - dopiero się wdrażam.
W tym roku po raz pierwszy od lat miałam więcej czasu przed
Wielkanocą.. i odrobinę go poświęciłam na …szydełkowy trening, czyli: jajowe koszulki J
Kury i jaja w naszym domu to obszerny temat- kiedyś o tym napiszę – obiecuję.
Ale dziś tylko „wielkanocnie”.
Zaczęłam od trenowania na styropianowych kształtkach. Ale później , za namową córek, rozszerzyłam prace na prawdziwe jajeczka w koszulkach. Troszkę ich było- bo każdy chciał odrobinkę ;) Troszkę zdjęć zdążyłam zrobić- bo jajeczka znikały spod ręki..czy szydełka - tak jak jajo "rasta" dla Z. ;)
jajeczka w koszulkach dla Ani i Buby / oczywiście styropianowe../
seria koszulek dla przyjaciółki Zuzanny i koszulki dla domu- te już na jajeczkach :)
A to-specjalne jajo dla Pana Domu ;)
Ponieważ najmłodsze dziecię ma się już za dorosłe, ciężko je zachęcić do wspólnych przygotowań świątecznych. Tym razem łaskawie podzieliło się z nami swoją weną. Porwało moje piękne pisanki...
...ale na szczęście- oddało :))) Czy któraś z Was miała takie ?
Pozdrawiam cieplutko :) Ciągle jeszcze Nowa.